piątek, 20 stycznia 2012

Wyjeżdżamy!!!

Dziś wieczorem wyjazd!! Nad morze, do Darłowa, na wesele;)

Jak juz pisałam na początku nie miałam chęci jechać, ale teraz już mam, a wręcz nie mogę się doczekać. I samego wesela i ogólnie tych kilku wolnych dni spędzonych w całości z J. Mam nadzieję, ze zabawa będzie przednia i wyjazd udany. Poprzedni był super (3 lata temu).


Oprócz tego z nowości to w środę przyszły nasze zaproszenia;) Są super, później postaram się je Wam pokazać. Ponieważ oboje z J lubimy kolor niebieski są one z niebieskimi kwiatkami, w niebieskiej kopercie, z niebieską wstążką;) Na dodatek były bardzo tanie, bo 1,70 zł za sztukę. Ponieważ wiemy co robimy z zaproszeniami na ślub po imprezie nie chcieliśmy przeinwestowywać w nie, ja oczywiście chciałam zeby były śliczne. Moze dla J to tylko kartka papieru i choć to tylko kartka papieru to dla mnie wyjątkowa, dlatego chciałam by były ładne. I udało się, są super, takie jak chciałam, skromne, proste, bez udziwnień - śliczne i tanie;)

A tekst jest taki:

Wszem i wobec i każdemu z osobna wiadomym się czyni,

iż pięknym uczuciem połączeni, ślubować sobie będą

Miłość, Wierność i Uczciwość Małżeńską

Małgorzata ....................... i J....................

Na uroczystość zaślubin zapraszają

Sz. P. ..........................................................

Rodzice i Narzeczeni.

Owe zaślubiny przed Bogiem

powagą Kościoła potwierdzamy

dnia 9 czerwca 2012 roku,

gdy dzwony wybiją godzinę 17.00

w kościele pw. ..............................................

przy ul. .......................

Po ceremonii kościelnej

zapraszamy Sz.P. na przyjęcie weselne

do sali .......................................


Oczywiście na zaproszeniach nie ma miejsc wykropkowanych, usunęłam dane osobowe i adresowe (tak na wszelki wypadek, by tłumy wielbicieli bloga nie otoczyły nas na ślubie-hihihi)

I jest jeszcze drugi tekst, dotyczący prezentów:


Aby ulżyć Wam w udręce, co za paczkę dać w prezencie?
Młoda Para podpowiada i zarazem pięknie prosi,
By nam kwiatów nie przynosić,
Stąd wiadomość ku publice:
Chcemy z winem mieć piwnicę!


A ponieważ zapomnieliśmy na zaproszeniach wspomnieć, by goście potwierdzili przybycie będziemy do zaproszeń dokładać karteczki, w formacie wizytówek z prośą o potwierdzenie przybycia do 15 maja i z naszymi numerami telefonów.

No i w ten weekend właśnie tez wręczymy pierwsze zaproszenia tej rodzinie, do której jedziemy;)

Życzę sobie i Wam udanego weekendu;)
Buziaki

poniedziałek, 16 stycznia 2012

Sushi sobota i niedzielny obiad+wtorkowy dopisek

I kolejny weekend minął za szybko;)

W sobotę wstałam wcześnie by zrobić szybkie zakupy i posprzątać mieszkanie przed 10 zanim księdzu po Kolędzie wejdzie. Sprzątanie naprawdę było ekspersowe;) Na szczęście o 12 było po Kolędzie. Niestety ksiądz nie był ten, co chę bym nam udzuielał ślubu, a miałam jakieś takie przeczucie, że moze on przyjdzie. Chwila bezsensu rozmowy i poszedł. Był to ksiądz, który od niedawna jest w parafii i nie zna parafian tak więc trochę zawiedziona Kolędą jestem. wazne ze dom poświęcony.

Potem szybciutko zrobiliśmy z rodzicami obiadek, a po nim przyjechał J i pojechaliśmy do centrum handlowego. J wymyślił zeby zrobić sushi. Zakupiliśmy potrzebne rzeczy i do dzieła. Przy tym kilka razy się posprzeczaliśmy, taki małe głupie sprzeczki-ryz się przypalił, nie ten garnek itp, takie głupoty. Nie lubię takich sytuacji. Oboje z J jesteśmy dość nerwowi, a on to juz bardzo i od słowa do słowa i nerwy. No ale po chwili wszystko wraca do normy. Na początku drazniło mnie to, teraz nieraz tez, ale wole zebyśmy dali upust uczuciom i by było juz po wszystkim niz chować w sobie jakies smutki. Zresztą juz w centrum handlowym nakrzyczeliśmy na siebie w supermarkecie, aż się ludzie na nas patrzyli. Ale potem jest ok. Po prostu i ja i J wyrzucamy z siebie pierwsze nerwy i emocje opadną-i najwazniejsze wtedy zeby nikt nie miał do nikogo potem przez godzinę pretensji. Jest to po prostu chwila nerwowości. Kiedyś się o to wkurzałam, ze jak to On krzyczy na mnie, a teraz i mi z tym jest lepiej, bo On warknie to i ja sobie krzyknę i koniec tematu. Nie wiem czy to się sprawdzi i czy to dobry pomysł na zycie we dwójkę, narazie jest dobrze.

No ale sushi wyszło pyszne i o połowę tańsze niz w HanaSushi, a składników zostało nam na kolejne kolacje, tylko rybkę dokupić. No i wyszło dwa razy tyle sushi. Robiliśmy tradycyjnie z łososiem i jako innowację z krewetkami. Łosoś oczywiście wygrywa. A teraz kilka fotek z naszej pracy. Specjalnie dla Was robiłam:
No i koniec-nie ma juz nic;) Mniam.

Ja do tego wypiłam dwa drinczki z Jackiem Danielsem-jeden tematycznie z gingerem, a drugi z colą. A J poniewaz kierowca musiał zadowolic się zieloną herbatką. Potem oglądaliśmy film o braciach Kliczko i spać.

W niedzielę przed 11 przyjechał J i poszliśmy zakupić mu garderobę na wesele: czarną koszulę i biały krawat. Ja zrobiła zapas rajstop-za co zapłaciłam niemal tyle co J za swoje zakupy. Kupiliśmy jeszcze winko dle Jego siostry i po 13 pojechaliśmy do niej. Obiad jak obiad-gadka szmatka, miło było. Potem i kolacja. Wyszliśmy objedzeni jak bąki, bo dobre rzeczy były. Dostałam przepis na pyszne śledzie-z czosnkiem i oregano, wymoczone chwilę w occie. Pyszne. Ale dla mnie najwazniejsze, ze zagadałam z siostrą J czy mi zrobi make up na nasz śłub. Generalnie dla nas obu było to oczywiste, ze tak-ale wypadało z mojej strony zeby jej zapytać. No więc z kosmetyczką mam załatwione!!!

We wtorek albo w środę mają przyjść juz nasze zaproszenia więc nam morze pojedziemy z zaproszeniami na Nasz ślub;) Jedno tylko odwaliliśmy, ze na zaproszeniach nie ma zeby goście potwierdzili do tego a tego swoje przybycie. Trudno-będę msuiała zrobić osobne kartki, wydrukować i będziemy ciąć i dokładać do kopert.

I wiecie co-zrobiła mi sie juz ochota jechać na to wesele nad morze. Fajnie. Wypisałam dziś urlop na przyszły poniedziałek i wtorek. I juz się nie mogę doczekać.

No a w następny piątek urodziny 60te mamy-trzeba coś ekstra wymyśleć.

Na koniec składam zazalenie do blogera-bo dziś nie mogę na blogerze nic skomentować, ani u was ani nawet komentarzy do moich notek przeczytać. Moze do wieczora to minie to potem najwyżej sie u Was odezwę;)

Jest wtorek i nadal komentarze mi nie działają. Ale się wściekam!!!

piątek, 13 stycznia 2012

I już piątek

Jak ten tydzień szybko minął. I tak tydzień za tygodniem...i znów minie rok nie wiadomo kiedy. No a w między czasie Nasz Ślub;)

W sumie tydzień bez rewelacji. Na siłce śmiesznie, w pracy spoko, ale trochę sennie a robota się sama nie zrobi, z J wspaniale, choć w tym tygodniu przez siłkę i pracę Narzeczonego się mało widzieliśmy.

Zaproszenia zamówione. Mam nadzieję, ze dotrą do Nas przed następnym piątkiem to na wesele pojedziemy z naszymi zaproszeniami;)
Wysyłając listę gości do personalizacj na zaproszeniach potem pomyślałam, ze to okropne, ale nie wiadomo czy wujek (na którego wesele wnuka jedziemy) naszego wesela dozyje. Okropność. Na to wesele tez mam średnio ochote jechać. Jak uwielbiam wesela tak na to nie za bardzo chce mi się jechać. Bo jak tu się weselić, jak wujo chory. Bilety na PKS juz kupione.

Co doplanów na ten weekend to dziś będziemy oglądać "Sztos" żeby sobie film przypomnieć, bo jak wejdzie "Sztos 2" do kin to się wybieramy.
A w niedzielę idziemy zakupić z J czarną koszulę i biały krawat na to wesele. A potem idziemy na obiad do siostry J i jej chłopaka.
Jutro czekamy na księdza po Kolędzie. Chciałabym zeby przyszedł do nas ten, który chcę by udzielił nam ślubu. Porozmawiała bym przy okazji o tym i owym;)

No to chyba na tyle.
Miłego weekendu!!

poniedziałek, 9 stycznia 2012

5 miesięcy

Dokładnie za 5 miesięcy odbędzie się Nasz Ślub;)

Naprawdę coraz bardziej nie mogę się doczekać, a zarazem coraz bardziej to do mnie dociera i coraz bardziej nie mogę w to uwierzyć. Jednak i ja spotkałam Kogoś z kim chcę, pragnę związać się do końca zycia, być z Nim juz na zawsze i cały czas być dla Niego, no i On chce być ze mną;) Nie będą juz Gosią G. tylko Gosią M.

Z tej okazji wczoraj zajęliśmy się wyborem zaproszeń na ślub. Poszło nam to bardzo szybko i sprawnie-spodobało nam się od razu to samo, wierszyk tez szybko, byle nie był za długi, naiwny i mdły, czcionka-ozdobna a czytelna;) I wybrane. Tylko jeszcze doprecyzowanie list naszych gości i wyślemy zamówienie.

Z tej równiez okazji dziś zadzwoniłam do salonu sukien ślubnych i umówiłam sie na przymiarki mojej sukni-10 kwietnia i 9 maja;)

Weekend minął nam super. Nic specjalnego nie robiliśmy, ale spędziliśmy ze sobą więcej czasu. No i między nami znowu dobrze. A nawet super;)

Weekend mieliśmy trochę filmowy-w piątek obejrzeliśmy "Kreta" z Marianem Dziędzielem i Borysem Szycem. W sobotę "Zero" z całą masą dobrych polskich aktorów, m. in. z Andrzejem Mastalerzem, moim ulubionym aktorem Teatru Jaracza w Łodzi (bo jestem z Łodzi). A w niedzielę "Skąd wiesz?". Dwa pierwsze filmy polecam z całą odpowiedzialnością. Naprawdę dobre kino. Oba dośc cięzkie, ale naprawdę super. No a w niedzielę komediopodobny produkt amerykański-dla rozluźnienia;) Po połowie filmu nie mozesz doczekać się końca, który doskonale jaki będzie wiesz od drugiej minuty filmu. J marudził, ale obejrzeliśmy do końca, bo jak coś zaczynam to trzeba skończyć. Nie dotrwałam tylko do końca, ani nawet połowy filmu "Głupi i głupszy". Poza tym lubię Reese Witherspoon.

Wczoraj tez przyrządziliśmy sobie kolacyjkę meksykańską-tortillę z warzywami, ale następnym razem naleśniki zrobimy sami (te były kupne).
Juz nie raz pisałam, ze oboje z J lubimy gotować. I naprawdę fajnie jest razem coś pichcic w kuchni. Juz w sobotę widziałam, ze J ma chęć coś pogotowac i zjeść coś innego na kolację niz kanapki. Ale nie przyszło nam nic do głowy. Na niedzielę wymyśliliśmy Meksyk.
Bardzo lubię jak to co ugotuję J smakuje. Muszę się pochwalić- w piątek robiłam kotety mielone (J ulubione), w sobotę J miał mielone w pracy i w domu-ale moje najlepsze. Nie to, ze tak powiedział przez grzeczność czy by sie podlizać, bo taki nie jest i mówi prawdę jak coś mu smakuje i jak nie i jak ktoś zrobi coś smaczniej niz ja to tez powie. Tak więc śmiałam się, ze nie będzie mówił na moje mielone-ze mamusi były lepsze;)

A od dziś nowy plan treningowy. Wydaje mi się masakryczny, ale zobaczymy. Trening na siłę. Kolezanka jeszcze nie widziała. Ale jakoś pociągniemy;)

A jeszcze co do kolezanki, to wyprowadziła sie od Narzeczonego, ale są nadal razem. Nie mieszkają razem, ale związek się nie skończył, dali sobie jeszcze jedna szansę. Nie oceniam tej sytauacji-kazdy ma swoje zycie i swoje racje. Chciałabym tylko, by kolezanka była szczęśliwa.

No i jeszcze przed nami wydarzenie, na które czekamy, do którego odliczamy. Wesele 21 stycznia nam morzem. Szybko zleci i nim się obejrzymy będziemy jechać. Mam nadzieję, ze będzie fajnie. Niestety jest to tylko ślub cywilny. Ale i tak okazja do zabawy, spotkania z rodziną i spędzenia więcej czasu ze sobą. W niedzielę wybieramy się na rynek by J kupił sobie koszulę i krawat. Ja pójdę w jakiejś sukience spośród tych co mam, no chyba, ze trafi sie gdzieś przypadkiem jakaś superowa i tania. Wczoraj tez zakupiłyśmy z mamą prezenty dla synka córki mojej siostry wujecznej, której syna jest właśnie to wesele (ale zagmatwane nie???-nie dla mnie).

No to chyba tyle wieści ze świata Gosi;)

Udanego tygodnia i byle do weekendu;)

czwartek, 5 stycznia 2012

Trochę lepiej

Nie lubię początków Nowego Roku tak z zasady, ale w tym naprawdę w nie za fajnym nastroju przywitałam ten rok. Zwykle bywało lepiej. A teraz jakieś przygnębienie, smutek i dół. Na dodatek nie za dobrze z J nam sie zrobiło. Przez co jeszcze gorszy, wstrętny nastrój i smutek. Na szczęście trochę przechodzi. Wczoraj byłam na siłce więc endorfinek troszkę przybyło. Ale nadal kiepskie wieści mnie dopadają-moja przyjaciółka wyprowadziła się od chłopa. No niesympatycznie. A wczoraj właśnie z kumpelą z pracy gadałyśmy o związkach, które rozpadaja się z dnia na dzień po latach wspólnego bycia razem. A potem ta napisała o wyprowadzce. Przykro.

Na pocieszenie kupiłam sobie dziś czerwoną torebkę, wypasioną;)

Jutro wolny piątek to moze zrobi się lepiej;)
Miłego weekendu

wtorek, 3 stycznia 2012

Półtora roku

Właśnie przeglądałam zdjęcia z wesela siostry. Wydaje się, ze było ono tak niedawno-półtora roku temu -8 maja 2010 r., ale tyle się od tego czasu zmieniło. Nie mam tu na mysli nawet zycia siostry-wyszła za mąz i mają wspaniałą córeczkę, bo to zmiany spodziewane. Ale oglądając te wesołe zdjęcia, z pięknych chwil smutne myśli mi przyszły. Juz 2 ciocie z tych zdjęć nie zyją. Najpierw zmarła na początku zeszłego roku jedna-dopiero co zaczynałam myślenie o liście gości, a musiałam ją juz wykreślić. A w grudniu zmarła druga. Co prawda po dłuzszej chorobie więc się tego spodziewaliśmy, ale ona była mi bliska i smutne to dla mnie. Na dodatek wujo, który mieszka nad morzem okazało się, ze ma raka. Nie wiadomo nawet czy dozyje do naszego wesela (bo przyjechać to i tak na pewno nie przyjedzie i cała nadmorska rodzina tez pewnie nie). Jego wnuczek teraz będzie się zenił zeby właśnie dziadek jeszcze dozył. Najgorsze, ze w sumie juz jest taka sytuacja, ze nie wiadomo czy wujek dotrwa do tego wesela. Okropność. Okropność. Brat cioteczny z bratową w separacji. Inny wujo tez niedomaga, ze starości. Tak mi przyszło na myśl oglądając zdjęcia z wesela siostry, ze duzo czasu nie minęło, a ile się zmieniło, ile ludzi odeszło, a co się jeszcze wydarzy-nie wiadomo.

Takie to rozmyślania na początku Nowego Roku mnie dopadły. Mówiłam juz, ze nie lubię początku Nowego Roku.

A na dodatek ostatnio niestety dałam J popalić. Trzeba się poprawić.

Jakoś nawet nie mam nastroju zeby zadzwonić do salonu i się na 1sza przymiarkę sukni umówić. Jutro moze to zrobię.

poniedziałek, 2 stycznia 2012

I po Świętach

Święta jak zawsze za szybko minęły. Było fajnie i miło, ale krótko. Tyle czasu się do Świąt przygotowujemy, tylke gotujemy, sprzątamy, pieczemy. A Święta mijają zawsze jak chwilka.

Ale od początku:

W piątek ok 12 rozpoczęła się Wigilia w pracy. Po niej Pan Dyrektor pozwolił kobietom wyjść wcześniej do domu o 14. Super-korzystając z wolnego czasu wybrałam się na poszukiwanie jakiejś sukienki czy spódniczki co bym się w Święta mogła w nią wystroić. Udało się i kupiłam super kieckę, na dodatek w bardzo atrakcyjnej cenie. Kupiłam tez wsiorek do sukienki na Sylwestra. Zakupiona wróciłam do domu i wzięłam się za robienie kremów do ciast i pieczenie mięsa. Jak weszłam do kuchni o 16.30 to wyszłam o 21.30. Ale ja to lubię. Potem zapakowałam prezenty i spać.

W Wigilię od rana zwnów gotowanie, szykowanie i ok 17 kolacja. J przyjechał do mnie wcześniej z prezentem. Dostałam wisiorek z białego i żółtego złota-bardzo ładny. I słodyczaki-torbę pełną mini marsików, snikersików, bounty, twixów i milky wayów-upasę się chyba. Spinki do mankietów J się podobały i był zadowolony, ze juz nie musi ich kupować. Chciałam by Narzeczony przyjechał do mnie po kolacji i zebyśmy poszli razem na Pasterkę, ale dzień wcześniej J imprezował z kolegą i nie czuł się na siłach by jechać samochodem, a nocnego autobusu nie ma ode mnie do Niego. Troszkę było mi przykro, ale trudno. Jednak zanim zasiedliśmy do Wigilii J zadzwonił, ze juz czuje się dobrze i siostra go zawiezie na posterunek policji by alkomatem Go przebadali czy moze jeździć i jeśli będzie ok to przyjedzie wieczorem i pódziemy razem do kościoła. Bardzo mnie to ucieszyło, ucieszyło tez mnie to, ze J wyczuł, ze mi zalezy na tym i starał się by przyjechać. Okazało się ze alkomat nic nie wykazał więc po kolacji Narzeczony przyjechał i poszliśmy na Pastrekę. Fajnie. Co do pozostałej części Wigilii to też było fajnie i prezenty się wszystkim podobały. Mama była wręcz zachwycona bluzką jaką jej sprawiłam, tacie tez sweter się podobał. Chrześnica tez bawiła się i huśtwaką ode mnie i jeździkiem od rodziców. Wszyscy zadowoleni. A moja siostra pyszne ciasto drożdżowe upiekła.

Pierwszego dnia Świąt rodzinne śniadanko, a potem leniuchowanie. A po południu przyjechała do nas rodzinka. J tez był. I jak to w Święta-impreza-jedzenie i picie. Dopiero ok 1 w nocy J pojechał do domu.

Drugiego dnia ja byłam u J w gościach.

J po Świętach miał wolne i ja tez sobie wolne zrobiłam.

Fajnie było tak sobie przedłużyć Święta. W środę byłam od rana na siłce, a potem pojechałam do J gdzie razem zrobiliśmy sobie kurczaczka coś na jakiś marokański kształt. I potem leniuchowanie wspólne.

W czwartek po siłce J przyjechał do mnie i tym razem był kurczak po chińsku;) I wspólne leniuchowanie;)

W piątek zrobiliśmy sobie dla odmiany rybkę;)

I tak na wspólnym leniuchowaniu, gotowaniu, przytulaniu minął nam tydzień.

W sobotę wstałam bardzo późno, by dobrze się wyspać. Posprzątałam w domu i zaczęłam się szykować na Sylwestra.

Bardzo lubię ten okres przed Świętami i po-przygotowywanie się do Sylwestra, Nowy Rok tez nawet lubię. Ale nie lubię 2 stycznia. Jakoś tak nie przepadam-człowiek taki poświąteczny, a tu do pracy iść trzeba. Generalnie chyba nawet nie za bardzo umiem wytłumaczyć dlaczego za nim nie przepadam, ale tak i już. Cały ten świąteczny czas się kończy i chyba dlatego. Teraz byle do Wielkanocy. No jeszcze będzie piątek wolny- Trzech Króli.

Ale wracając do Sylwestra. Impreza zakończyła się o 8 rano. A potem był drugi dzień imprezy. Bo byliśmy u znajomych za miastem i wracaliśmy dopiero wieczorem. W Sylwestra wytańczyliśmy się i wybawiliśmy. Ale chyba troszkę przesadziłam z %. Na dodatek wczoraj poprawiłam i stąd samopoczucie dziś nie za bardzo, jakoś mi słabo i mnie mdli. No ale takie są skutki...

Wszystko co dobre szybko się kończy. Ja już dziś w pracy, J też, na dodatek na popołudnie pracuje więc zobaczymy się dopiero późnym wieczorem.

No to jeszcze najlepsze życzenia Noworoczne dla wszystkich:

Dużo zdrówka, szczęścia, radości i wszelakiej pomyślności w 2012 roku i przez całe życie;)