Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuchnia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuchnia. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 13 grudnia 2011

Gotujemy

Już pisałam, że oboje z J lubimy gotować. J lubi dobre jedzonko, to łakomczuszek, zresztą ja też, choć bardziej na słodycze. W ten weekend daliśmy popis naszych umiejętności kulinarnych.

W sobotę jak J do mnie przyjechał od razu napomykał, że nakolację zjadłby coś dobrego i coś innego niż kanapki. Przed kolacją poszliśmy więc do lidla w poszukiwaniu kulinarnych natchnień. Najpierw J wypatrzył krewetki olbrzymie, ale ja nie za bardzo miałam akurat chęć na owoce morza. Po wycieczce po sklepie w końcu wymyśliliśmy faszerowane bakłażany. Zakupiliśmy warzywo, mięso mielone i ser gorgonzolę oraz świeżutki chlebek fitness. Ja smażyłam mięsko, a Narzeczony zajął sę chlebkiem i bakłażanami. Chlebek ugrilowaliśmy. Bakłażany posolono, by straciły swą goryczkę. Potem J je smażył, ale następnym razem też wrzucimy na grila żeby danie nie zawierało tyle tłuszczu (bakłażany wchłaniają bardzo tłuszcz). Potem na kromeczkach chleba układaliśmy mięsko mielone, plaster bakłażana i plaster sera. Do pieca na chwilę i wyszło super przenajpyszniejsze danie. Nawet mojemu tatusiowi smakowało, choć on w ogóle nie jada sera. Mówię Wam pycha.

W niedzielę oglądaliśmy na kuchni.tv program o makaronach, no i zachciało nam się makaronu. Znów nawiedziliśmy lidl, kupiliśmy tarty serek żółty light, bo resztę rzeczy do dania mieliśmy. A była to bardzo prosta potrawa, a jakże pyszna. Razowe penne (pyszne już same w sobie), do tego podsmażona szyneczka z pomidorkiem i pomidorkami w zalewie, z cebulką, czarnymi oliwkami, czosnkiem i świeżą bazylią. Do tego żółty ser. Po tym programie tego właśnie było nam trzeba. Stwierdziłam, że jak będę jeść takie kolacje to przy J "się rozbędę".

Z popisów kulinarnych w niedzielę do obiadu zrobiłam jeszcze surówkę własnego pomysłu, zainspirowaną przystawką jaką podawano nam w HanaSuhi -mieszanka sałat, do tego marchewka pokrojona w bardzo cieniutkie słupki, bardzo cieniutkie, ogórek cieniutko poplasterkowany za pomocą obieraczki do warzyw i do tego uprażony sezam i sos sojowy rozcieńczony z wodą. Moja mama bardzo lubią tą surówkę, a że ona jada bardzo mało warzyw to jak jej się zachciało zjeść coś takiego to zrobiłam. W zeszłym tygodniu też była ta surówka do obiadu i szwagrowi też bardzo smakowała.
A w tygodniu w pracy to czasu mało nawet żeby zjeść tak więc w ten weekend naprawdę poszaleliśmy

Poza tym w niedzielę kupiłam prezenty dla rodziców na Gwiazdkę: dla taty sweter i dla mamy też sweterek. Mam nadzieję, że im się spodobają. Dla siostry i szwagra mam zestawy kosmetyków Adidas, a dla chrześnicy huśtawkę. Pozostaje mi więc już tylko prezent dla J. Mam nadzieję, że jutro po siłowni kupię. Po słiłce idziemy z koleżanką uzupełnić akumulatorki i coś zjeść, a potem do centrum handlowego.

W pracy tyle roboty, że wczoraj miałam iść na trening, ale już nie miałam sił.
Trzeba jeszcze kończyć porządki przedświąteczne (bleee) i byle do Świąt.

Dobrze, że jest tak ciepło, bo teraz wychodzę do pracy po 6 i na szczęście nie muszę ubierać się w tonę odzieży. Bardzo nie lubię jak w taki zaspany jeszcze poranek na dworze wita mnie mróz.

Pozdr wszystkich 3majcie się ciepło i szykujcie do świętowania.

czwartek, 1 grudnia 2011

O rany- wybieramy obrączki

We wtorek przywieźli nam nową kuchenkę.
W poniedziałek z mamą jeszcze w kuchni sprzątałyśmy przed wywiezieniem starej i mama tak patrzyła i wzdychała na starą kuchenkę, że się do nowej nie przyzwyczai, że jak ona będzie tu wyglądać, że srebrna do reszty kuchni nie pasuje... i tak sobie marudała.
We wtorek tata wziął dzień wolny na odbiór i zamontowanie tej kuchenki. Tak więc szybkościowo wracałam z pracy, by zobaczyć jak to cudo się prezentuje w naszej kuchni. No i wygląda super. Srebrna kuchnie rozjaśnia i w ogóle jest super, wygląda jeszcze fajniej niz w sklepie. Jestem mega zadowolona. Cały wtorek sie nie mogłam na nia napatrzeć i jeszcze mi nie przeszło. Dobry zakup.
Tylko, ze jeden palnik sie źle zapala. Zawezwałam juz serwis więc mam nadzieję, ze na dniach to wyreguluja i będzie ok.


No i sprawa wazniejsza i jeszcze fajniejsza niz nowa kuchenka-dzis jedziemy wybierac obraczki. O rany-jak to brzmi-nasze obrączki, moja obraczka. Jeszcze 3 i pół roku temu nie pomyslałabym, ze takie coś będzie miało miejsce. Ale to zycie jest nieprzewidywalne. Nie pomyslałabym, ze tak niedługo poznam takiego faceta, ze w końcu spotkam tego jednego jedynego, ze pokocham kogoś i ktoś pokocha mnie. Ze pokochamy się tak, ze zostanę jego narzeczoną i będziemy organizować nasze wesele. Nie przypuszczałam, ze spotkam kogoś z kim wspólnie będziemy chcieli spędzić razem resztę zycia, byc cały czas ze sobą i wspólnie się zestarzeć. Nie pomyślałam, ze tak szybko spotkam kogoś takiego. Jakby mi ktoś cos takiego powiedział to bym go wyśmiała i nie uwierzyła. Po tych wszytskich moich przejściach, przezyciach, zawodach. Po tym wszystkim juz zwątpiłam. A tu nagle-ni z tego ni z owego-cóz za niespodzianka. Spotkałam faceta, który mnie pokochał i ja Jego. Do dziś w co roku w grudniu wspominam z usmiechem i rozczuleniem, z ciepłem na sercu te nasze grudniowe początki. Nie przypuszczałam, ze tak szybko to sie wszystko potoczy, ze tak w ogóle to się potoczy i ze tak szybko (jak dla mnie) wyjde za mąz. Kto by pomyslał???
Nie mogę się juz doczekać tego oglądania obrączek. Ekscytuję sie trochę tym.
J się wczoraj śmiał, bo potem mamy jeszcze parę rzeczy załatwić i tak sobie liczyłam ile nam to wybieranie czasu zajmie, J zaczął się smiać, ze no to zalezy jak długo moja Gonia nie będzie się mogła zdecydować;)
O rany- wybieramy obrączki;)

No a poza tym mam zakwasy po wczorajszym treningu. Trochę przechodzą, ale rano tak mnie nogi bolały, ze ledwo co doszłam do łazienki, nawet łydki mnie bolały. Ale za to wczoraj pobiłam swój wynik więc jestem z siebie dumna;)



A weekend zapowiada się wyśmienicie: jak juz wspominałam we wcześniejszej notce, w piątek po pracy idziemy ze znajomymi do biur podrózy w celu wyhaczenia jakiejś super mega promocyjnej oferty na wakacje na podróz poślubną i potem wspólny wieczór. W sobotę rodzice zapraszają znajomych z okazji swoich imienin więc jutro robię ciasto, a w sobotę tez w kuchni, a ze ja to lubię więc bardzo fajnie. Po południu z J wybywamy z domu i zostawiamy rodzicom wolną chatę- jakieś kino czy coś. A w niedzelę obiad z okazji imienin dla mnie i J oraz mojej siostry i szwagra. Oczywiście tez ja w kuchni więc moje kulinarne pasjue sie będą w ten weekend realizowały;)
Byle do weekendu;)
Pozdr