piątek, 21 września 2012

Jestem

Jakoś nie miałam weny do pisania, a jak nawet czasem miałam to akurat jakoś się nie składało, by stworzyć jakąś notkę tak więc długo nic nie pisałam.

Chyba po takim czasie nie ma sensu opisywać ślubu i wesela, aczkolwiek koleżanki do tej pory je wspominają i chętnie przyżyłyby to jeszcze raz.
Ja zresztą też, bo było super. Przed ślubem denerwowałam się, a potem już nie tylko świetnie wraz z innymi gośmi się bawiliśmy. Zabawa była przednia!!!

Moja suknia się wysztkim podobała, mówili, że jest piękna, wyjątkowa, że nigdy takiej nie widzieli. Mówili to już o wersji długiej, po ujawnieniu wersji krótkiej komplementowali suknię jeszcze bardziej. Mi suknia też się super sprawdziła, a szczególnie właśnie wersja krótka, bo w długiej sukni całą noc bym chyba nie wytrzymała. Nie wiem jak inne dziewczyny to robią. Niestety tylko troszkę się opuszczała, a dół niestety przez to się podarł. Ale wrażenie sukni niezapomniane!!!

A po weselu mój Mąż pierwszy raz pojechał oficjalnie ze mną do domu i razem sobie zasnęliśmy;)
Potem za kilka dni wyjechaliśmy na działkę, "w pierwszą podróż poślubną", gdzie w przedostatni dzień urlopu jak wiecie złamałam prawą rękę.
Potem 6 tygodni w gipsie.

Potem było wesele znajomych-też dobra zabawa;)
A potem wylot na Teneryfę-zajebisty wyjazd. Wypoczęliśmy, wyszaleliśmy się, opailiśmy...i wróciliśmy do Polski.

A w poniedziałęk po prawie 4 miesiącach nieobecności wróciłam do pracy. I szczerze mówiąc nie mogłam się już doczekać, bo siedzenie w domu już mi się znudziło. I super!!! Pewnie entuzjazm co do pracy niebawem mi przejdzie, ale narazie cieszę się tym.
Niestety moja koleżanka, z którą ostatnio pracowałam w pokoju zatrudniona była na zastępstwo i z końcem września kończy się zastępstwo. Dyrektor wysłał prośbę do Prezesa o etat, ale nie wiadomo jak to będzie. Wtedy NA PEWNO tak mi miło w pracy nie będzie. Ale narazie się tym nie chcę martwić.

Wraz z powrotem do pracy wróciłam na siłkę, bo wcześniej cały czas bolała mnie ręka i nie czułam się na siłach by trenować. Na Teneryfie ręka przestała mnie boleć, jakby w ogóle nie była złamana i póki co nie boli.

Zaczęłam też generalny remont uzębienia....ale o tym może nie będę pisać, bo są przyjemniejsze tematy;)

Przypomina mi się czasem jak zaczynałam pisać tego bloga, jak byłam jeszcze panną przygotowującą się do ślubu, jak pisałam o wyborze sukni ślubnej, jak to wszystko przeżywałam, a teraz już po ślubie, weselu-3 miesiące-jak to szybko wszystko minęło;)

Mam nadzieję, że teraz będę częściej pisać notki.
Coś miałam jeszcze napisać, mam to na końcu języka, ale nie pamiętam więc kończę!!!
Pozdrowienia i "do zobaczenia".

P. S. Dajcie znać czy ktoś będzie tu czytał, po takim czasie nieobecności;)

6 komentarzy:

  1. Ja będę czytać tak, jak czytałam :) Tylko pod inną nazwą ;p Zostaw u mnie maila to Ci napiszę wszystko :)

    OdpowiedzUsuń
  2. no w koncu jestes... pewnie, ze bedziemy czytac

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja będę! Czekałam długo na jakąś notkę;) Pisz częściej!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja będę czytała :)) !!!

    Ręka w gipsie, nic przyjemnego :/ jeszcze w taką pogodę, jak była..
    Nie martw się na zapas, bo nie warto! ;)

    Ja jestem na etapie przygotowania sie do ślubu i nie wiem nawet kiedy minął czas, od kąd zarezerwowaliśmy salę.. :)
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie:
    http://sarenkowa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń